Blog > Komentarze do wpisu
Kaczki w latającym cyrku

Nie, nic o polityce. Ten tekst planowałam, odkąd w bibliotece mojego instytutu w Augsburgu odkryłam hipnotyzującą książkę: The Flying Circus of Physics. Trudno się od niej oderwać, bo autor sprytnie podzielił dzieło na tom pytań i tom odpowiedzi, które trzeba dopiero wyszukać. Po to, żeby można było najpierw samemu pogłówkować. Na przykład: dlaczego przy puszczaniu kaczek" kamień odbija się od wody?



Książkę napisał Jearl Walker. To ten ostatni, zwykle nie pamiętany, autor podręcznika do fizyki - Halliday, Resnick... ach, to był jeszcze ktoś trzeci??? - od lat spędzającego sen z oczu studentom politechnik. Lecz Latający cyrk fizyki to całkiem co innego. Ani jednego wzoru, za to wiele komicznych obrazków. Jaka szkoda, że od ponad 30 lat nie pojawiło się polskie wydanie! Pokazałoby Polakom, że fizyka to nie nudne obracanie strasznymi wzorami. Fizyka - to kombinowanie. Zwłaszcza, gdy zajrzeć do tomu drugiego, okazuje się, że na niektóre pytania wciąż nie ma ostatecznej odpowiedzi. Bo w tej książce chodzi o przyjemność kombinowania. To chyba byłoby coś w sam raz dla Polaków...?

Lecz wróćmy do naszych „kaczek". Latający cyrk, wydany po raz pierwszy w 1977 roku, jest wciąż uzupełniany. W internecie można przeczytać co prawda nie całą książkę, ale jej najnowsze fragmenty. Jak się okazuje, w kwestii skaczących po wodzie kamieni jest co uzupełniać! Dopiero w XXI wieku fizycy zaczęli bliżej rozumieć to zjawisko, znane przecież od starożytności. Znamienite pismo Nature w 2004 roku opisało doświadczenia francuskich badaczy z filmowaniem „kaczek" w zwolnionym tempie. Zastosowali oni specjalną katapultę, pozwalającą kontrolować prędkość pocisku i tempo jego wirowania.

Aby kamień skakał po wodzie, jego prędkość musi przekraczać pewną wartość progową. Inaczej pocisk prześliźnie się po wodzie, szybko zatrzyma i zatonie. Odkryto, że przez całą drogę prędkość pozioma kamienia jest prawie stała, podczas gdy w kierunku pionowym podskakuje on coraz wolniej. Pocisk musi jednak wirować - i to z szybkością również przekraczającą określony próg - żeby stabilizować swój ruch. Okazało się, że istnieje „magiczny kąt" - około 20 stopni - pod którym kamień musi być nachylony, aby można było uzyskać najdłużej skaczącą „kaczkę" przy minimalnej sile rzutu. W ślady Francuzów poszli zaś fizycy z Japonii i w 2005 roku opublikowali w renomowanym Physical Review Letters obliczenia teoretyczne dokładnej wartości „magicznego kąta", oraz minimalnej prędkości dla uzyskania „kaczki", zależnej od ciężaru i wielkości kamienia.

wtorek, 12 sierpnia 2008, anuszka_ha3.agh.edu.pl

Polecane wpisy

  • O trudnej sztuce bycia niewidzialnym

    3500 kilometrów na godzinę 24 kilometry nad ziemią. Tajna misja szpiegowska nad ZSRR. To były czasy. Na razie nie wrócą, bo legendarnego SR-71 Blackbirda wycofa

  • Diabeł w muzyce pogrzebany

    Muzyka towarzyszy nam praktycznie bez przerwy. Mało kto (wliczając w to samych muzyków) zdaje sobie sprawę, że muzyka jest jedną z najbardziej zmatematyzowanych

  • Ewolucyjnie zorientowani

    Wiele gatunków ptaków (np. gołębie pocztowe), żółwi, salamander, ryb spodoustych (np. rekiny), homarów i innych zwierząt wykazuje się bardzo dobrą orientacją w

Komentarze
Gość: surf, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 10:52:25
Będzię trzeba sprawdzić empirycznie :)

Ciekawa formuła artykułu, jak i całego bloga. Ale gdyby tak zainteresowny(i wiedzący coś niecoś o fizyce) czytelnik chciał sięgnąć po ten drugi artykuł w PRL to uda mu się? Dyletanckie pytanie, ale da się z tej bazy wiedzy korzystać bezpłatnie tak jak np: z arXiv.org? Czy może poprostu jest to tylko baza dla zawodowych naukowców? Dajmy na to że jakiś człowiek pisze pracę dyplomową i potrzebuje pozać materiały źródłowe, a w jakiejś pracy znajdzie odnośnik do artykułu z PRL, to ma szansę go przeczytać?(a nie tylko abstrakt)
-
pfg
2008/08/13 11:30:27
Dajmy na to że jakiś człowiek pisze pracę dyplomową i potrzebuje pozać materiały źródłowe, a w jakiejś pracy znajdzie odnośnik do artykułu z PRL, to ma szansę go przeczytać?

Większość uczelni w Polsce, a przynajmniej większość uczelni, na których wykładana jest fizyka, ma dostęp do Physical Review Letters. A jeśli nie możesz dostać się tam z komputerów uczelnianych, zawsze możesz poprosić znajomych, lub choćby uczestników grupy pl.sci.fizyka, a ktoś ci na pewno przyśle pdfa. To nie jest, ściśle rzecz biorąc, w pełni legalne, ale praktykowane, jako że artykuły z PRL to nie jest czysta rozrywka - zakłada się, że komuś jest to potrzebne do nauki.
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2008/08/13 14:05:27
Najłatwiejsza możliwość to:

1. Poszukać stron domowych autorów. Naukowcy zawsze podają listę swoich publikacji i często są tam linki do darmowych kopii artykułów.

2. Poszukać artykułu w wyszukiwarce scholar.google.com . Przy linku do artykułu jest zwykle odnośnik "versions". Być może któraś z wersji dostępnych w sieci jest darmowa.

3. Poszukać w bazie darmowych preprintów arxiv.org nie ma tego artykułu lub jakiejś jego wstępnej wersji (czasem może być pod nieco innym tytułem).
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2008/08/13 14:07:05
Ach, no tak, możliwość 4. - najbardziej oczywista:

4. Napisać maila do autora - zwykle z chęcią przesyłają kopię artykułu.
-
Gość: surf, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/08/13 19:19:34
Dziękuję za porady :)))