Blog > Komentarze do wpisu
Gdy tworzą się góry

Już w kilka razy pisaliśmy o trzęsieniach ziemi i o ruchach płyt tektonicznych. Nic w tym dziwnego, są to jedne z najpotężniejszych sił naturalnych, z jakimi ludzkość musi się zmagać. Trzęsienie ziemi w chińskiej prowincji Syczuan po raz kolejny uświadomiło nam, jak nieubłagana bywa przyroda. I jak bezradna jest ludzkość próbując trzęsienia ziemi przewidywać.

Płyta tektoniczna, na której leżą Indie, nieustępliwie wbija się w euroazjatycką płytę kontynentalną. To właśnie doprowadziło do wypiętrzenia się Himalajów. Ale na tym nie koniec: Himalaje naciskają na Wyżynę Tybetańską, która z kolei naciska na Kotlinę Syczuańską. Skały są tam bardzo twarde, nie ustępują, tworzy się tak zwany odwrotny uskok - zbudowana z miękkich skał płyta tektoniczna, nadjeżdżająca z prędkością kilku milimetrów na rok, wspina się na tą, która stawia jej opór. Ruch nie jest płynny, dochodzi do zakleszczenia się skał. Gdy zakumulowane naprężenie gwałtownie się uwolni, mamy trzęsienie ziemi.

Skutki i mechanizm trzęsienia ziemi w Syczuanie

Chińscy naukowcy doskonale to wiedzą. Aby lepiej poznać dynamikę ruchów tektonicznych, postanowili uważnie obserwować system uskoków w Syczuanie. Jak donosi najnowszy numer Science, uczeni z chińskiego Instytutu Geologii odkryli uskok, który przesuwa się o 10 mm na rok. Uznali go za najbardziej niebezpieczny i dwa lata temu obstawili wartą 6 milionów dolarów siecią 300 sejsmografów. Zgromadzili całe terabajty danych (którymi teraz nie chcą się podzielić z geologami z innych krajów, ale tu już ocieramy się o wielką politykę), ale pomylili się. Trzęsienie ziemi nastąpiło na innym uskoku, a Chińczycy, nie dość, że dysponując całym morzem danych, nie umieli go przewidzieć, to początkowo nawet źle oszacowali jego wielkość.

Trzęsienie ziemi z 12 maja miało natężenie 7.9 stopni w skali Richtera. Wyzwoliło energię równą energii 2000 bomb zrzuconych na Hiroszimę. W jego wyniku zginęło 70 000 osób, a półtora miliona straciło dach nad głową. Poziom gruntu wzdłuż uskoku podniósł się gdzieniegdzie nawet o 4 metry. Uczeni na całym świecie bezradnie rozkładają ręce: Cóż z tego, że oto widzimy, jak powstają nowe góry, cóż z tego, że rozumiemy dlaczego dochodzi do trzęsień ziemi, skoro wciąż nie umiemy ich przewidywać?

czwartek, 26 czerwca 2008, pfg

Polecane wpisy

  • Petaflopowy Struś Pędziwiatr

    W czerwcu, w Los Alamos National Laboratory , ruszył najszybszy komputer świata. Komputer ten wykonuje ponad 1,026 biliarda operacji na sekundę, osiąga więc mo

  • Synchrotronowy van Gogh

    Vincent van Gogh , któregodzieła biją dziś wszelkie rekordy cenowe, za życia sprzedał bodajże jeden obraz. Żył w biedzie. Żeby trochę zaoszczędzić, przemalowywa

  • Wszechświat z klocków Lego w Świecie Nauki

    Świat Naukidonosio nowym spojrzeniu na kwantową teorię grawitacji, o którymi my pisaliśmy w tym blogu. Pisaliśmy niedawno o pracy Jana Ambjørna z Danii,

Komentarze
Gość: surf, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/06/27 12:54:29
Czy z przewidywanie trzęsień nie jest podobnie jak z przewidywaniem deszczu? (Tylko jeszcze trudniej, z uwagi na zbieranie danych obserwacyjnych.) Czy te dane zebrane przez Chińczyków mogą się jeszcze przydać? bo przecież "mleko już się rozlało". Co oni w ogóle tam mierzą? Czy to tylko monitoring drgań? Czy to tak jakby monitorować wartość indeksu jakiejś spółki na giełdzie i chcieć przewidywać kiedy nagle "wystrzeli"?
Czy w ogóle jest szansa coś takiego przewidywać na zasadzie: jak podają dane obserwacyjne jutro w godzinach rannych między 6 a 8 spodziewane są wstrząsy o sile 3-4 w skali Richtera na terenie województwa podkarpackiego???
-
pfg
2008/06/27 13:58:01
Przewidywanie deszczu jest o wiele latwiejsze i skuteczniejsze niż przewidywanie trzęsień ziemi. Tak, sejsmografy obserwują i rejestrują (mikro)drgania, w nadziei, że ktoś kiedyś na podstawie tych danych stworzy model pozwalający chociaż w przybliżeniu przewidywać miejsce, czas i natężenie kolejnego trzęsienia. Czy dane zgromadzone przez Chińczyków w Syczuanie jeszcze się do czegoś przydadzą? Odpowiem tak: gdyby były bezużyteczne, świat, a głównie Amerykanie, nie domagaliby się tak gwałtownie udostępnienia im tych danych. Dane sejsmiczne, poza budulcem do tworzenia modeli drgań skorupy ziemskiej, zawierają także informacje o budowie skorupy w danej okolicy, a więc - pośrednio - także na przykład o cennych zasobach naturalnych.

Przewidywanie kursów spółek też jest znacznie łatwiejsze niż przewidywanie trzęsień ziemi.